Blog
Niewidoczny pod latarnią, słyszalny na puszczy...
ANTONIKUS
ANTONIKUS Szaman Słowa, Łagodny Myśli-Wy
3 obserwujących 245 notek 84962 odsłony
ANTONIKUS, 29 marca 2017 r.

"Mowa kulawa". VIII. Slang młodzieżowy w PRL

223 0 0 A A A





Slang młodzieżowy w PRL


Odpierwiastkuj się, bo jak cię zaparabolę,

to ci zęby do kwadratu poza nawias polecą...

powiedzonko młodzieżowe z czasów PRL


 

Slang młodzieżowy w swych pradawnych korzeniach sięga czasów języka wagantów, wędrownych studentów, którzy od XIII wieku przemierzali gościńce Europy w poszukiwaniu wiedzy. Slang młodzieżowy PRL operował, więc ironią i żartobliwą wesołością, tak przeciwną nadętej nowomowie propagandowej. “Ruska szynka” (biały salceson) jest żartobliwym i złośliwym nawiązaniem do rzekomej świetności Kraju Rad, ale ten zwrot bardzo szybko został przechwycony przez język potoczny i ten fakt wskazuje na efemerydalny i twórczy charakter języka młodzieżowego w czasach PRL-u. Język młodzieżowy jako zjawisko społeczne był jednak w ciągłej opozycji do nowomowy, potrafił ją nawet w sposób bezwzględny demaskować i ośmieszać.

Słowo “Blondyna” oznaczało pałkę milicyjną, która była zasadniczym narzędziem zaprowadzania ładu w socjalistycznym państwie. Język młodzieżowy wprowadził też pojęcie “Dyskoteka” na określenie pulsującej sygnalizacji świetlnej umieszczonej na dachu milicyjnego radiowozu. Inwencja i wyobraźnia młodzieży spowodowała, że kontrolera biletów w PRL pospolicie nazywano “Kanarem”. Wszystkie te ironiczne zwroty trafiły do języka potocznego czasów PRL. Natomiast takie przewrotne pojęcia jak: “rentgen”, “ligować”, “buda”, “waksy”, “picować” pozostały w “elitarnym” obszarze slangu młodzieżowego.

Język młodzieżowy był ze swojej natury ironiczny, złośliwy i prześmiewczy, a brak pewnej powagi oddzielał wyraźnie jego formy od języka opozycji, a lekkość i niewielka dawka chamstwa od języka środowisk przestępczych. Slang młodzieżowy był zarówno formą oporu jak i poszukiwaniem tożsamości przez młodych ludzi, a więc nie identyfikował się z pojęciami masowej kultury anglo-amerykańskej (chociaż polska młodzież aprobowała zachodnią modę i muzykę), tak jak to dzieje się współcześnie, kiedy to młodzież lubuje się w prymitywizmie i wulgaryzmach językowych rodem z raperskiej “poetyki” nowojorskiego Bronxu.

                                                                   *


Autor informuje czytelników, iż wiele pojęć ze slangu młodzieżowego z czasów PRL funkcjonuje w tym środowisku po dzień dzisiejszy, co świadczy o ich uniwersalnym semantycznie charakterze. Co się zaś tyczy współczesnego języka młodzieżowego, to przyznać trzeba, że brak mu już tego polotu i spontanicznej kreatywności, co znakomicie udawało się pokoleniom dojrzewającym w PRL, kiedy na zasadzie uniwersalnego prawa: „każda akcja powoduje reakcję”, to wyszukany, cyniczny język nowomowy owocował inteligentną, dowcipną reakcją młodzieżowych słowotwórców. Patologia systemu politycznego, jego opresyjność, zagrożenie dla tożsamości wyzwalała, więc w młodych umysłach zdolność do samodzielnego myślenia i własnej odpowiedzi na absurd. Młodzieżowe "robienie jaj z komuny", a także kpina z pokolenia "wapniaków", którzy potulnie zgodzili się na zniewolenie i życie na kolanach, to był fason, to znaczyło być "fetniachą". Ale nie cała młodzież była taka. Dzieci SBków, aparatczyków, czy badylarzy, czyli tzw. bananowa młodzież, bardziej lubiła donosić, czyli "kablować" i dworować sobie z biedoty, dziatwy  robotniczej i rodziców bezpartyjnych, niż kpić z sytemu, który przecież "tuczył" zarówno ich, jak i "starych"... Bezideowa rzeczywistość dziko-kapitalistycznej, skorumpowanej w III RP, znieprawiony kabaret pogoni „elit” za zyskiem i dedykowania „masom ludowym” konsumpcji dóbr wszelkiej kategorii, często ewidentnie zbędnych i medialnego "szlamu informacyjnego", owocuje biernością umysłową, wyjałowieniem wyobraźni i stosowaniem “kalek” językowych zapożyczonych ze słownictwa bohaterów filmu amerykańskiego, kabaretów "poprawnych błaznów" i sitkomów, słowotoków wykonawców Rap-u, czy subkultury „blokersów” i „dresiarzy”, czy też slangu komputerowców. Następuje, więc “zbydlęcenie”, czyli pauperyzacja semantyczna języka i jego nieautentyczność. Cóż, owa „wolność polityczna elit”  i "wolność czerwonych od odpowiedzialności za zbrodnie" jest także wolnością do powszechnego schamienia i miałkości mentalnej, zwłaszcza pokolenia rodem z III RP, ale na szczęście nie całego, bowiem są stypendyści programu Sokrates i Erazmus, rekonstruktorzy, młodzi wynalazcy i  świadomi patrioci… I na koniec stale obecna tu informacja: z tej racji, iż leksykon jest subiektywny, a nie stricte fachowy, zakres słownictwa tu prezentowany jest przeze mnie subiektywnie zapamiętany i przedstawiony. To tyle.

*

   

1.       Ale odlot – Sytuacja niezwykła, niewiarygodne doświadczenie, stan umysłu po środku psychodelicznym, np. ale odlot po tej trawce!

2.       Amerykan – Papieros marki amerykańskiej - Marlboro, Pall Mall, Camel, czy Winston, a w czasach PRL, to rarytas, np. Baśka ma dzianych starych, więc jara amerykany.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Poeta, publicysta, scenarzysta, satyryk, performer, fotograf i malarz. Humanista domowego sznytu, bez dyplomów, członek SDP. Od lat żyje w prywatnej strefie dążenia do ludzkiej prawdy (czym jest Prawda?) poprzez dialog i introspekcję. Niezależny opozycjonista czasów PRL, inwalida po represjach komunistycznych. Mentalnie krzepki, czynny twórczo, afirmator Życia, fizycznie - wrak życiowy. Pomimo tego - rasowy Trikster, sarkastycznie i groteskowo portretujący zło, poszukujący wytrwale dobra w wymiarze prywatnym i Ojczyzny Solidarnej. Patriota i obywatel, gardzi politycznym "krwawym szambem" i aktywnością "replik targowiczan" w spektaklu nad Wisłą. Współzałożyciel stowarzyszenia "Nasz Polski Dom", działającego na rzecz promocji kultury polskiej i wsparcia potrzebujących... I tyle, aż tyle!

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Społeczeństwo